Umów się na bezpłatny pomiar i wycenę tel. 501 625 147

Letnie, wakacyjne miesiące świetnie się nadają do rozmowy o klimatyzacji. Wiąże się to z tym, że tam, gdzie jej nie ma, czujemy się mniej przyjemnie niż tam, gdzie jest. Dlatego też coraz więcej sklepów umieszcza na swoich drzwiach napis „Air conditioning", czyli „Klimatyzacja".

- Magister, nie będziemy drobiazgowi i nie wytkniemy właścicielom sklepów, że w większości z nich jest to tylko tzw. klimatyzator  (ochładzacz powietrza), ale w warunkach letnich w naszym klimacie jest to w zasadzie urządzenie wystarczające, aby poprawiç komfort przebywających w pomieszczeniu ludzi.
- Skoro Pan Majster zaczął od klimatyzatorów, to może warto powiedzieç, że mogą to byç urządzenia zwarte (parownik i skraplacz znajdują się w jednej obudowie) lub tzw. split,  czyli  rozdzielone  (skraplacz może byç na dachu, a parownik w pomieszczeniu).

- Uważam, że skoro użyłeś nazw skraplacz i parownik, to należy tym mniej  zorientowanym w  technice chłodniczej wyjaśnić, co to za urządzenia i jaka jest ich rola w klimatyzatorze.

- Nie ma żadnych przeszkód. Jak wygląda  lodówka,  wie  każdy. Już mniej osób wie, że wewnątrz lodówki odbywa się odparowanie czynnika chłodniczego i odebranie z wnętrza lodówki ciepła, które pod postacią pary (stąd nazwa dla tej części chłodziarki - parownik) sprężarka podaje do skraplacza, w którym ciepło jest odprowadzone na zewnątrz, a para, po odebraniu jej ciepła, pod postacią cieczy ponownie wraca do parownika. Takie same nazwy stosuje się dla elementów klimatyzatora, bo tam także znajduje się taki agregat chłodniczy, tylko że nie chłodzimy w nim produktów, ale powietrze.

- Skoro to tak ładnie wytłumaczyłeś, to powiedz, co kapie spod klimatyzatorów. Niektórzy wiedzą o tym z własnego doświadczenia, jeżeli mają samochód z klimatyzacją.

- W samochodach, tak samo jak w klimatyzatorach, mamy do czynienia tylko z chłodzeniem powietrza. W lecie nagrzane powietrze zawiera sporo pary wodnej. Przy temperaturze 30°C i wilgotności względnej 70% jest jej 19,0 g/kg powietrza, gdy zaś to samo powietrze ochłodzimy do 20°C, to jego wilgotność na parowniku będzie w tym momencie 100%, a trze tylko ogrzali do +20°C, bez nawilżania, to jego wilgotność byłaby ok. 5%. Oczywiście, po zmieszaniu z powietrzem, które jest w pomieszczeniu, jego wilgotność wzrasta do ok. 30%, ale jest to stanowczo za mało, aby człowiek czuł się w takich warunkach komfortowo.

- Pan Majster przeszedł już do nawilżania, a ja jeszcze chciałem zwróciç uwagę na nastawianie klimatyzacji w samochodzie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że nastawienie zbyt dużego chłodzenia wcale nie jest dobre. Człowiek dobrze znosi różnicę temperatury do ok. 5°C. Gdy ta różnica dochodzi do 7, to dla wielu jest to już odczuwane jako szok termiczny. Jeżeli z rozgrzanego powietrza wsiadamy
zawartość pary wodnej tylko 14,5 g/kg. Różnica 4,5 g/kg pod postacią wody skapuje pod samochód, gdzie jest wylot specjalnej rurki.

- Jak widać, w warunkach letnich nie potrzebujemy nawilżania. Jeśli jednak mimo lata, popatrzymy na proces obróbki powietrza w warunkach zimowych, to przy -20°C wilgotność w naszych warunkach jest 90% i zawartość pary wodnej zaledwie 0,5 g/kg powietrza. Gdybyśmy to powie- do samochodu i włączamy klimatyzację, powietrze w samochodzie wychładza się stopniowo i nasz organizm przyzwyczaja się powoli do niższej temperatury. Gdy jednak z tak wychłodzonego samochodu wyjdziemy na powietrze o temperaturze 40°C to nawet, gdy klimatyzacja była nastawiona na 30°C, nasz organizm odbierze tę zmianę jako szok termiczny, który może byç niebezpieczny dla naszego zdrowia. Warto o tym pamiętać.

Jeżeli wiemy, że za 30 min zrobimy przerwę, to warto wtedy zmienić nastawienie klimatyzacji na At = 5°C. Ten czas wystarczy nam, aby nasz organizm był przygotowany na wyższą temperaturę.

- Nie wiem, czy wiesz o tym, ale w dużych obiektach, np. domach towarowych z klimatyzacją, tak projektuje się układ temperatur, że im bliżej wyjścia różnice temperatur między zewnętrzną a wewnętrzną są coraz mniejsze. Wchodząc, czujemy różnicę, ale odbieramy ją jako przyjemny chłód, a wychodząc - nie ma gwałtownego przejścia w upał.

- Wiem. Jest to przestrzeganie zasady, że człowiek reaguje (jego skóra) na różnicę temperatur, a nie na jej bezwzględną wartość.

- Wróćmy do klimatyzacji i procesów obróbki powietrza.

- Chłodzenie powietrza nie musi odbywać się  przez wykorzystanie techniki chłodniczej. Może to także nastąpić przez rozpylanie w powietrzu wody, która odparowując, zabiera ciepło z powietrza i zmienia jego temperaturę.  Jest  to  chłodzenie adiabatyczne,  bardzo  skuteczne, gdy powietrze ma wysoką temperaturę i małą wilgotność.

- Nasze wakacyjne chłodzenie piwa właśnie ten proces wykorzystuje. Woda odparowując, wychładza piwo w butelce.

- Ja wolę zostać przy klimatyzacji. Powietrze o temperaturze 30°C i wilgotności 30% można schłodzić przez rozpylanie wody do temperatury ok. 18°C,  gdybyśmy osiągnęli  prawie 100% nasycenie, ale już tylko 26°C, jeżeli jego początkowa wilgotność będzie miała tyle, co w pierwszym przykładzie, 70%. W naszym klimacie, gdy wilgotność powietrza w lecie wynosi 50 - 60%, skuteczność chłodzenia adiabatycznego wynosi zaledwie 5 - 6°C, dlatego odchodzi się od takiego sposobu chłodzenia. Dodatkową przyczyną rezygnacji z komór zraszania jest Legionella,  bakteria rozwijająca się w zbiornikach wody. Ale o tym powiem więcej przy omawianiu nawilżania.

- Nie wolno także zapominać, że w ten sposób ochłodzone powietrze ma wilgotność zbliżoną do punktu nasycenia (zależy to od sprawności zraszaczy) i nie nadaje się do nawiewania do pomieszczeń, w których ma miejsce także duży przyrost wilgoci, nie tylko ciepła.

- Jak już wcześniej mówiliśmy, powietrze w zimie ma bardzo małą zawartość wilgoci i aby można je było dostarczyć do pomieszczenia, należy je nawilżyć.  Kiedyś podstawowym sposobem nawilżania powietrza były wspomniane już komory zraszania, w których nawiewane powietrze spotykało się z rozpyloną wodą. Od czasu, gdy odkryto, że w wannach komór zraszania rozwija się bardzo groźna bakteria Legionella (nazwa pochodzi od Legionu Amerykańskiego, którego członkowie zostali zakażeni, wtedy nikomu nieznaną bakterią, w czasie swojego zjazdu w jednym z hoteli), zaczęto odchodzić od takiego nawilżania na rzecz nawilżaczy parowych.

- Mimo to powiedz, czym różni się nawilżanie wodą od nawilżania parą.

- Przy nawilżaniu wodą, jak już mówiliśmy,  przy procesie chłodzenia, zmienia się temperatura powietrza. Przy wtrysku pary wodnej do przepływającego  powietrza  temperatura praktycznie nie ulega zmianie. Bardzo dużą zaletą takiego nawilżania jest możliwość skutecznej regulacji procesu, co przy komorach zraszania nie było tak skuteczne. Nie bez znaczenia jest także miejsce, jakie jest potrzebne na komorę zraszania. Nawilżacze parowe to „rury z otworkami" umieszczone prostopadle do strumienia powietrza w prostym odcinku kanału wentylacyjnego.

- Mają one jedną wadę. Są bardzo energochłonne.

- Jak Pan Majster sam mówi „coś za coś". Nie ma nic za darmo.

- Zastanawiam się, czy w ramach naszej rozmowy o klimatyzacji warto
poruszać temat projektowania procesu klimatyzacji, bo jest to jednak sprawa dotycząca projektantów. Powiedz parę słów na ten temat, aby się nie wydawało, że projektowanie klimatyzacji to prosta sprawa i każdy może to wykonać.

- Aby dobrze zaprojektować proces obróbki powietrza, trzeba wiedzieć prawie wszystko o przemianach zachodzących w powietrzu pod wpływem różnych czynników. Samo projektowanie robi się na wykresie i-x (Molliera), na którym od razu widaç, co  się  dzieje w powietrzu,  które ogrzewamy, chłodzimy, osuszamy lub nawilżamy. Od punktu wyjścia (parametry  powietrza  zewnętrznego) przez zmieszanie (powietrze recyrkulacyjne) dochodzimy do punktu, który określa parametry powietrza nawiewanego do pomieszczenia. Aby określone  punkty osiągnąć,  trzeba dobrać odpowiednie urządzenia, takie jak nagrzewnice, chłodnice, nawilżacze i to wszystko odpowiednio połączyć ze sobą. Aby cały układ prawidłowo pracował, bardzo ważną rzeczą jest automatyczna regulacja i sterowanie. Każda z instalacji daje tyle możliwości różnych rozwiązań, że nie można powiedzieć,  bez dokładnej analizy  przebiegu  procesu,  który układ jest lepszy. Czasami dopiero życie pokazuje, kto miał rację.

- W ten sposób doszliśmy do, moim zdaniem, najtrudniejszego problemu klimatyzacji. Jak to przygotowane powietrze wpuścić do klimatyzowanego pomieszczenia?

- Ma Pan Majster rację! W ostatnich latach żadnemu problemowi związanemu z klimatyzacją nie poświęcono tyle czasu i pieniędzy. Rodzaje nawiewników (trudno niektóre z nich nazwać kratkami wentylacyjnymi), jakie ma obecnie projektant do dyspozycji, przyprawia o zawrót głowy. Każda z firm zachwala swoje produkty jako jedyne, niepowtarzalne i najbardziej skuteczne. Z nawiewaniem powietrza jest tak, że nigdy nie wiadomo, jakie rzeczywiste warunki napotka powietrze, które akurat zostało wdmuchnięte do pomieszczenia.

- Może jako ciekawostkę należy przytoczyć tzw. efekt Coanda (od nazwiska amerykańskiego naukowca, który to zauważył). Jeżeli kratka wentylacyjna jest umieszczona zbyt blisko sufitu, to wypływające z kratki powietrze zmienia swój kierunek i „przykleja się" do sufitu. Tam, gdzie ma to miejsce, można zauważyć smugi na suficie.

- Jest to tylko jedna z niespodzianek, którą projektant powinien przewidzieć. Do innych należą wykraplanie się pary wodnej, gdy powietrze nawiewane jest zbyt zimne i w zetknięciu z powietrzem wewnętrznym osiągnie punkt mgły, zaginanie się strumienia powietrza do góry lub do dołu w zależności od jego temperatury, dochodzenie powietrza do strefy przebywania ludzi ze zbyt dużą prędkością (uczucie przeciągów) lub brak ruchu powietrza w niektórych miejscach wentylowanego pomieszczenia.

-  Powoli powinniśmy kończyć. I tak nie omówimy wszystkiego. Naszym zadaniem było przybliżenie Czytelnikom problemów związanych z klimatyzacją. Zainteresowanych odsyłamy do bardziej pogłębionej literatury.

- Kończmy więc. Cieszy mnie to tym bardziej, że to dzisiaj Pan Majster zaprasza na degustację. Dokąd idziemy?

- Po ostatnich naleśnikach, mam dzisiaj ochotę na pierogi. Redaktor na pewno będzie zadowolony, bo, jak wiesz, jest on miłośnikiem pierogów ze szpinakiem, a tam dokąd pójdziemy, jest do wyboru ponad 30 różnych rodzajów. Na pewno i Asystent coś dla siebie znajdzie.

Autor: Jerzy Kosieradzki

¬ródło: magazyn instalatora nr 7-8 (83/84), lipiec - sierpień 2005

Zapraszamy

Partner:
www.viverpolska.pl

Katalog Stron Licytus.com